czwartek, 1 maja 2014

Marion, płyn utrwalający - recenzja

Cześć! :)
To już przedostatnia rzecz, jaka mi została do napisania recenzji :)
Jest to płyn utrwalający fryzurę Marion.

Szczerze mówiąc, to nie jest mi on zbytnio potrzebny, bo co można utrwalać przy włosach do pasa? Na co dzień nie chodzę przecież w jakichś wymyślnych fryzurach. No ale postanowiłam, że spróbuję go chociaż wykorzystać do mojej grzywki. Czasem mam ją lekko na bok gdy podrośnie, a jak mam ochotę, to ją ścinam i mam na prosto. Co wiąże się z grzywką, czasem wychodząc na dwór podczas wiatru ciężko jest ją utrzymać w ładzie. Na pomoc przyszedł mi właśnie ten płyn.


Płyn znajduje się w przezroczystej buteleczce z niezacinającym się atomizerem. Opakowanie jest przezroczyste, dzięki czemu z łatwością możemy kontrolować ilość płynu, jaka pozostała nam w butelce. Aby dobrze spryskać włosy trzeba zdecydowanym ruchem nacisnąć atomizer. W innym przypadku zamiast lekkiej mgiełki płynu, wyleci nam jedynie strumień produktu ;/ Przez to zawsze jesteśmy zmuszeni, aby płyn pokrył nam dużą ilość włosów. Jeśli ktoś potrzebuje tak jak ja, pokrycia niewielkiego obszaru, to niestety będzie to nieco utrudnione. Zapach płynu jest delikatny, w przeciwieństwie do wszelkich lakierów do włosów nie "łaskocze" nas w nos oraz nie wywołuje wielkiej chmury produktu wokół nas jeśli wiecie o co mi chodzi ;-)
Jeśli tak jak już wcześniej napisałam, spryskamy włosy poprzez zdecydowane naciśnięcie atomizera, to produkt nie sklei nam włosów, a delikatnie je utrwali. Moim zdaniem jest to produkt do codziennego użycia, na jakieś większe wyjścia może się nie sprawdzić. Wydaje mi się, że jak większość takich produktów delikatnie nabłyszcza włosy i po wcześniejszym natapirowaniu doda im objętości. Jak dla mnie - nie jest on zbyt długotrwały. Wyszłam  na miasto, a po powrocie nie było znaku, że w ogóle coś miałam na włosach. Przy większym wietrze i przy dłuższym okresie czasu się raczej on nie sprawdzi. Plusem jest jednak to, że nie zostawia osadu na włosach i z łatwością można produkt wyczesać włosów.


Moje zdanie na temat tego produktu jest podzielone. Niby na co dzień byłby znośny, ale to też nie na dłuższe wyjścia. Taki kosmetyk jest mi raczej zbędny w mojej kosmetyczce ;-)
A Wy co sądzicie?


Zapraszam na stronę:



6 komentarzy:

  1. dla mnie również niepotrzebny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kupiłam tą do końcówek, zobaczę jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam również kosmetyki marion do przetestowania, jak na razie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad. Dzięki Wam, mój blog w ogóle istnieje :) Na pewno do Was zajrzę :)